W pokoju jest dość
portal prawniczy w Warszawie |Buty damskie |hotele spa w górach„W pokoju jest dość mroczno. Ciężkie, gęste firanki w oknach skutecznie tamują dopływ światła. Trudno rozróżnić poszczególne postacie. Słowa powitania i nagle podniecony głos — Rany boskie, Tomasz! Skąd się tu, chłopie, wziąłeś — Zbaraniałem. Wytężam wzrok. Ależ tak, wśród obecnych kilka znajomych twarzy. To koledzy ze Szkoły Podchorążych Broni Pancernych w Modlinie. Jeden z nich, Lolek Piotrowski, znał nawet mój przedwojenny adres w Warszawie. A więc częściowa dekonspiracja.
Na początku zaimprowizowałem jakieś prawdopodobne wyjaśnienie, szybko doprowadziłem wykład do końca i czym prędzej opuściłem lokal.
W zacisznej restauracyjce przy ulicy Wilczej (obecnie mieści się tam „Reklama") narada z majorem „Mechanikiem". Sądzi, że powinienem zniknąć. Ale ja mam już dość tułaczki i postanawiam zaryzykować. Zostaję w Warszawie. Czy było to rozsądne Chyba nie.
Jak się jednak okazało, miałem przypadkowo rację. Wszyscy moi kursanci byli wspaniałymi ludźmi i niezwykle pilnymi słuchaczami. Żaden nie puścił pary z ust na mój temat. Wielki żal, że znakomita większość nie znalazła okazji, by nabytą znajomość sprzętu niemieckiego spożytkować w walce.
Każdy wykład odbywa się w innym zakonspirowanym lokalu. Na Powiślu u Tadeusza Kaniewskiego, kolegi z podchorążówki (zginął w czasie powstania), u Lolka Piotrowskiego przy ulicy Hożej, w parterowym domku z werandą u zbiegu Dworkowej i Belwederskiej (na tym miejscu stoi obecnie gmach Centralnej Składnicy Księgarskiej), na Żelaznej i w wielu innych lokalach. Nic ufam umieszczanym zwyczajowo w oknach znakom wskazującym, że lokal jest „czysty", znam bowiem dobrze złośliwość przedmiotów martwych i doceniam przebiegłość gestapowców. Mówiło się zresztą o tym na kursach cichociemnych. Wymagam przeto, aby każdorazowo w pobliżu wejścia — niezależnie od wystawionego znaku — stał o wyznaczonej godzinie właściciel lokalu trzymając w lewym ręku gazetę. Będzie to znaczyło, że nie grozi niebezpieczeństwo.“(2)
pokrowce na krzesła |Artur Radwan |szkolenia